Sesja plenerowa na Islandii

Sesja plenerowa na Islandii 1Nie tak dawno, na moim instagramowym profilu obiecałem opowiedzieć trochę o moim wyjeździe na Islandię. Tak więc nadszedł czas, żeby to zrobić.

W tym wpisie chciałbym przede wszystkim pokazać Wam piękne zdjęcia, które udało mi się uchwycić podczas wyjazdu. Niemniej jednak nie dziwi mnie ciekawość wielu osób co do samej Islandii – bo to na prawdę cudowne miejsce na ziemi.

Zacznijmy od samego początku

Ślub Gabi i Kuby odbył się na początku lipca, a na sesję plenerową umawialiśmy się wstępnie gdzieś w okolicach sierpnia lub września. Niestety bardzo duża ilość reportaży ślubnych, a w zasadzie zajęty każdy weekend i niekorzystne daty lotów na Islandię (z Katowic samoloty latały w sobotę) sprawiły, że bardzo ciężko było nam dopasować odpowiedni termin. Dodatkowo ceny lotów w niektórych przypadkach dosłownie powalały, a my czekaliśmy kolejne tygodnie na korzystniejsze cenowo oferty. Na szczęście koniec końców udało nam się wszystko spiąć i ustalić wspólny termin.

Wyjazd na Islandię na sesję plenerową

Ostatecznie kilkudniowy, wspólny pobyt na Islandii zaplanowaliśmy na koniec listopada i początek grudnia. Mój przylot na miejsce wypadał w poniedziałek wieczorem. Niestety Gabi i Kuba, którzy przebywali na wyspie kilka miesięcy w celu zarobkowym musieli pozostać w pracy jeszcze cały wtorek. Na szczęście moja kochana żona zrobiła mi niespodziankę i w tajemnicy zaplanowała dla mnie wycieczkę po Golden Circle & Secret Lagoon. Gdyby nie to pewnie musiałbym cały dzień snuć się po stolicy Islandii – Reykjaviku.

Golden Circle, czyli tzw. Złoty Krąg to najprościej mówiąc trzy najsłynniejsze atrakcje zlokalizowane w południowo-zachodniej części wyspy: Park Narodowy Thingvellir, obszar geotermalny Geysir, a także wodospad Gullfoss. Nie będę się rozpisywał co tam zobaczyłem, bo tak naprawdę słowami nie da się tego opisać. Mogę jedynie powiedzieć, że wybierając się na wycieczkę, spodziewałem się pięknych widoków i niesamowitych zjawisk naturalnych, ale moja wyobraźnia nie jest chyba aż tak wybujała jak mi się wydawało.

Po obejrzeniu wszystkich trzech punktów na trasie Golden Circle, na zakończenie wycieczki udaliśmy się do Secret Lagoon, czyli basenu zasilanego przez wszystkie okoliczne źródła geotermalne. Byłem już kilka razy na takiej ciepłej kąpieli, z tą różnicą, że tutaj – dosłownie za płotem – było widać wybuchające małe gejzery, a woda w niektórych miejscach była tak gorąca, że można było się poparzyć.

Po całym dniu zwiedzania, wróciłem do Reykjaviku w oczekiwaniu na Gabi i Kubę. Choć pisząc cały dzień, to spore nadużycie. W momencie mojego przylotu na Islandię, wschód słońca zaczynał się tam o 10:30, a zachód był już o 15:30. Także dzień trwał zaledwie kilka godzin.

Pierwszy dzień naszej sesji na Islandii

Pewnie nie uwierzycie mi na słowo, ale pierwszą noc, którą spędziliśmy razem, spędziliśmy w namiocie. Tak, dobrze napisałem – w namiocie! Musicie wiedzieć, że Gabi i Kuba to para podróżników, która dla wielu osób (w tym i dla mnie) znaczącą odbiega od normalnych ludzi. Nie dość, że sami uwielbiają takie ekstremalne doznania to lubią zapewniać je także innym. Najlepszym przykładem jest nasza sesja narzeczeńska na Turbaczu przy -19 stopniach, którą możecie zobaczyć TUTAJ.

Po spędzonej w ekstremalnych warunkach nocy (na zewnątrz temperatura była bliska zeru), udaliśmy się w okolice miejscowości Hof, pod lodowiec Vatnajökull. Naszym pierwszym przystankiem było miejsce z widokiem na jezioro Jökulsárlón, gdzie zaczęliśmy robić pierwsze zdjęcia. Wychodząc z samochodu nie mogłem uwierzyć własnym oczom. To co tam zobaczyłem, absolutnie zmiotło mnie z powierzchni ziemi, a mój umysł na chwilę się chyba zatrzymał. Sam chciałbym zobaczyć swoją minę w tamtym momencie. Po jednej stronie znajdywały się ogromne, pływające po jeziorze bryły lodu w kolorach od białego, przez niebieski, błękitny aż po całkowicie czarne, a po drugiej opadający do jeziora lodowiec i zaśnieżone góry. Coś niesamowitego!

Widoki były piękne, ale niestety podczas sesji warunki pogodowe nie były dla nas zbyt łaskawe. Jeśli kiedykolwiek myśleliście, że wiecie co to silny wiatr, to polecam Wam chociaż raz odwiedzić Islandię podczas sztormu. Wówczas przekonacie się, że prawdziwego wiatru do tej pory nigdy w życiu nie doświadczyliście. Bo czy można porównać lekkie podmuchy wiatru do tego, który wieje z mocą sięgającą ok. 120 km/h?

Choć termometr wskazywał 2-3 stopnie, to silny porywisty wiatr sprawiał, że tego dnia odczuwalna temperatura była znacznie niższa. Byłem ubrany w kilka warstw, ale każdorazowo kiedy byłem przez kilkanaście minut narażony na warunki panujące na zewnątrz odczuwałem mróz. Zimno docierało do mnie szczególnie wtedy, kiedy operowałem aparatem. Myślałem, że ręce mi odpadną. Kiedy jednak patrzyłem na Gabi w sukni ślubnej z odkrytymi plecami, błyskawicznie robiło mi się ciepło.

Wszystkie nasze zdjęcia były robione bardzo szybko, na tej samej zasadzie. Wychodziliśmy z samochodu na dosłownie kilka minut, robiliśmy jak najszybciej zdjęcia i wracaliśmy żeby Gabi i Kuba mogli się ogrzać. Czasem za sprawą porywistego wiatru komunikacja między nami była znacznie utrudniona, a mocne podmuchy wiatru sprawiały, że najzwyczajniej w świecie się nie słyszeliśmy. Nie było czasu na kombinowanie z pozycjami czy wymyślne ustawianie.

Po zrobieniu kilku pierwszych zdjęć udaliśmy się pod diamentową plażę, która znajduje się po drugiej stronie jeziora. Stamtąd rozpościerał się widok prosto na ocean, pod stopami czarny piasek, a na nim wielkie bryły przeźroczystego lodu. Wyglądało to na prawdę niesamowicie, więc nie obyło się bez kilku dobrych kadrów.

Jadąc dalej zatrzymaliśmy się jeszcze na chwilę aby spojrzeć na lodowiec i jezioro od trochę innej strony. Widok po raz kolejny przyprawił mnie o dreszcze. Po lewej i prawej stronie ośnieżone góry, przed nami wielkie jezioro z pływającym lodem, a na wprost, „wpływający” do jeziora lodowiec. Nieprawdopodobne jak natura potrafi być piękna.

Kiedy opuściliśmy okolice lodowca, udaliśmy się w stronę miejscowości Vik, gdzie znajduje się czarna plaża (Black Beach). Po drodze, zarówno po prawej, jak i lewej stronie rozciągały się na kilka-kilkanaście kilometrów pola pokryte mchem. Zatrzymaliśmy się więc, aby zobaczyć z bliska to niesamowite zjawisko. Mech ten nie był grubości kilku centymetrów, do którego jesteśmy przyzwyczajeni w Polsce. Jego grubość w niektórych miejscach była tak duża, że spokojnie umożliwiłaby odbijanie się na nim jak na trampolinie. A gdyby tylko pogoda była lepsza, niewątpliwie można by się na nim dobrze wyspać. Wykorzystując piękny krajobraz udało nam się zrobić kilka kolejnych, świetnych ujęć.

Docierając do czarnej plaży, warunki pogodowe były jeszcze cięższe. Wiatr wiał z jeszcze większą siłą, a prognozy na noc i następny dzień nie napawały optymizmem. Gabi i Kuba, którzy spędzili na Islandii już kilka miesięcy cały czas powtarzali, że takiego sztormu jeszcze nie przeżyli. Mimo wszystko nie poddaliśmy się. Jeszcze tego dnia udało nam się zrobić trochę zdjęć i nie zostać porwanym przez wysokie fale, które serwował wzburzony Ocean. Trzeba tutaj nadmienić, że na czarnej plaży niejednokrotnie żywiołowe fale porywały nieuważnych ludzi, powodując nawet śmiertelne w skutkach efekty. Trzeba na prawdę bardzo uważać i czytać wszystkie ostrzegawcze znaki, które znajdują się tuż przed wejściem na plaże.

Drugi dzień sesji, czyli wodospady Skogafoss i Seljalandsfoss

Zanim przejdziemy do sesji, kilka słów o tym, co działo się w nocy. Warunki sprawiły, że spanie pod namiotem było niemożliwe – porywisty wiatr zapewne porwałby nam namiot w mgnieniu oka. Noc spędziliśmy więc w samochodzie. I choć wydawało się, że byliśmy bezpieczni, ja miałem wrażenie, że silne podmuchy zaraz przewrócą nasz samochód, a my razem z nim zaczniemy koziołkować. Nic takiego jednak się nie wydarzyło, a nam mimo wszystko udało się bez większych problemów przetrwać noc, a ja nawet nieźle się wyspałem.

Rano ruszyliśmy w stronę wodospadu Skogafoss. Jeśli poprzedniego dnia warunki do wykonywania zdjęć były trudne, to tego dnia zmieniły się na wręcz ekstremalne. Samo chodzenie sprawiało trudność, a siłę wiatru było widać, obserwując z samochodu padającą na zewnątrz mżawkę. Zamiast opadać w dół, leciała w bok, co doskonale zostało uwiecznione na jednym ze zdjęć.

Siedząc w samochodzie, tuż obok wodospadu, zastanawiałem się czy tego dnia w ogóle uda nam się zrobić jakieś zdjęcia. Jak już pisałem wcześniej, Gabi i Kuba to nie są normalni ludzie, dla nich decyzja była prosta. Wystarczyło zapytać Gabi, co myśli o sesji tego dnia. Ona odpowiedź miała tylko jedną: no jasne, że idziemy, jak nie teraz to kiedy? Po podjęciu ostatecznej decyzji, tak jak poprzedniego dnia wyskoczyliśmy jak najszybciej z samochodu, zrobiliśmy zdjęcia i uciekliśmy z powrotem do samochodu, żeby się trochę ogrzać.

Po wykonaniu kilku kadrów udaliśmy się pod ostatni zaplanowany przez nas punkt, czyli pod kolejny wodospad o nazwie Seljalandsfoss. Dobrze się stało, że poprzedniego dnia zrobiliśmy zdjęcia pod większością zaplanowanych miejsc, a na ten dzień zostawiliśmy sobie jedynie dwa przystanki. Zdecydowanie ułatwiło nam to sprawę, bo zapewne ciężko byłoby zrobić więcej ujęć w tak ekstremalnych warunkach.

Wodospad Seljalandsfoss wyróżniał się od poprzedniego tym, że dało się wejść za niego i zobaczyć spektakularny widok spływającej z góry wody zupełnie z innej perspektywy. Co prawda tego dnia przejście było zamknięte z powodu trudnych warunków pogodowych i śliskiej od lodu drogi, my jednak nie poddaliśmy się, dzielnie minęliśmy zakaz przejścia docierając tuż za wodospad. Jak już przeżyliśmy i przetrwaliśmy te dwa ciężkie dni, to głupio by było nie wykorzystać okazji i zrezygnować ze spektakularnych widoków jakie serwował nam widok zza wodospadu. Choć Gabi i Kuba trochę zmokli i przemarzli, to jak zobaczycie na zdjęciach – było warto! A oni jak sami mówią – nie żałują.

Kilka słów podsumowania wyjazdu

Po pierwsze POGODA – bo to niewątpliwie najważniejsza kwestia. Było naprawdę ciężko, ale miało to też swoje plusy. Z tego co wiem od moich znajomych, którzy mieli okazję również być i fotografować na Islandii, ilość ludzi w każdym odwiedzonym przez nas miejscu w wakacje jest 30 razy większa. W naszym przypadku było trochę wycieczek, ale ich ilość nie sprawiła nam żadnego problemu przy sesji zdjęciowej (spokojnie można było pominąć obecnych ludzi i zrobić zdjęcie, na którym nie było setek innych osób). Lecąc na wyspę trzeba się liczyć, że pogoda na Islandii jest niesamowicie zmienna i nawet w miesiącach letnich mogłoby się okazać że robienie zdjęć jest znacznie utrudnione. Z perspektywy czasu, myślę że termin nie był taki zły.

Po drugie MIEJSCE – coś nieprawdopodobnego, na prawdę. Ani zdjęcia, ani słowa absolutnie nie opisują tych widoków. Trzeba to zobaczyć na własne oczy. Mnie udało się zobaczyć zaledwie małą cząstkę tego, co Islandia ma do zaoferowania. Jednak już po tych kilku dniach na wyspie mogę powiedzieć jedno – warto tam polecieć. Z całego serca polecam. Przygotowując wyjazd na Islandię weźcie ze sobą spory zastrzyk gotówki, bo choć bilety lotnicze są dość tanie, to sama Islandia jest szokująco droga.

GABI I KUBA – jeśli chcielibyście poczytać co nieco o nich, to zapraszam na ich fanpage na FacebookuTUTAJ lub Instagramie – TUTAJ – Mimo, że potrafią człowieka zajechać, to na prawdę fajni, pozytywnie nastawieni do świata i innych ludzie! Dodatkowo już niedługo wyruszają w podróż dookoła świata, więc będzie co oglądać i o czym poczytać!

Sesja plenerowa na Islandii 2
Sesja plenerowa na Islandii 3
Sesja plenerowa na Islandii 4
Sesja plenerowa na Islandii 5
Sesja plenerowa na Islandii 6
Sesja plenerowa na Islandii 7
Sesja plenerowa na Islandii 8
Sesja plenerowa na Islandii 9
Sesja plenerowa na Islandii 10
Sesja plenerowa na Islandii 11
Sesja plenerowa na Islandii 12
Sesja plenerowa na Islandii 13
Sesja plenerowa na Islandii 14
Sesja plenerowa na Islandii 15
Sesja plenerowa na Islandii 16
Sesja plenerowa na Islandii 17
Sesja plenerowa na Islandii 18
Sesja plenerowa na Islandii 19
Sesja plenerowa na Islandii 20
Sesja plenerowa na Islandii 21
Sesja plenerowa na Islandii 22
Sesja plenerowa na Islandii 23
Sesja plenerowa na Islandii 24
Sesja plenerowa na Islandii 25
Sesja plenerowa na Islandii 26
Sesja plenerowa na Islandii 27
Sesja plenerowa na Islandii 28
Sesja plenerowa na Islandii 29
Sesja plenerowa na Islandii 30
Sesja plenerowa na Islandii 31
Sesja plenerowa na Islandii 32
Sesja plenerowa na Islandii 33
Sesja plenerowa na Islandii 34
Sesja plenerowa na Islandii 35
Sesja plenerowa na Islandii 36
Sesja plenerowa na Islandii 37
Sesja plenerowa na Islandii 38
Sesja plenerowa na Islandii 39
Sesja plenerowa na Islandii 40
Sesja plenerowa na Islandii 41
Sesja plenerowa na Islandii 42
Sesja plenerowa na Islandii 43
Sesja plenerowa na Islandii 44
Sesja plenerowa na Islandii 45
0 comments
Add a comment...

Your email is never published or shared.

    Obserwuj mnie na Instagramie